środa, 4 stycznia 2012

Mindfrak

Długo mnie nie było i pewnie jeszcze jakiś czas się ponudzicie Czytelnicy. Niby mamy kolejny nowy rok, jest szansa zacząć wszystko od nowa, lepiej i weselej. Nie miałam w 2011 wielu trosk, natomiast teraz wydaje mi się że każ de zadanie jakiego się podjęłam w ostatnim czasie wali mi sie na barki 50t cięzarem.
Może straciłam jakieś mołdżo, wyhamowałam rozpęd radosnej beztroski ale cóż, takie jest życie.
Chwilowo uciekam od długiej listy spraw “do załatwienia” w wyreżyserowane problemy załogi Galactica'i i całkiem mi z tym dobrze. Jeszcze kilka dni i będzie trzeba przestać ćpać BSG i wziąć dupę w troki, bo zapuściłam sie intelektualnie jak dziadowski bicz. Ale póki co, choćby jeszcze przez chwilę, dajcie mi popływać w nolensum bo chyba mi tego potrzeba.

1 komentarze:

  1. Hehe, mam dokładnie taki sam problem. Lepiej uważać, bo seriale potrafią wciągnąć bez reszty, a po jednym przychodzi następny i tak dalej. Człowiek robi wszystko, żeby się trochę poobijać i kompletnie traci poczucie czasu :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze