niedziela, 15 stycznia 2012
Labowe Przedszkole
Uczyłam koleżanki z pracowni obok, jak się robi PCRa. Pominę okoliczności, w każdym razie dopiero w takich sytuacjach człowiek docenia ogrom drobnych pierdółek, które składają się na jego Warsztat Pracy, Know How, Doświadczenie Zawodowe, czy jak to jeszcze nazwiecie. No bo takie rzeczy jak składniki MIXu są przecież tak naturalne, że aż głupio jest o tym mówić. Ustawianie programu na cyklerze? Stężenie robocze primerów? Gotowanie agarozy? Napięcie rozdziału elektroforetycznego? Wszystko przecież jest instynktowne, znane, własne. Prawie jak rodzina, o której wiemy niemal wszystko. Czasami przyjemnie jest sobie przypomnieć, że to wszystko jest naturalne tylko dla kogoś, kto poświęca temu sporo czasu. Zwykle patrzę od drugiej strony: że tak mało wciąż wiem i umiem, że zwykły (sic!) allelospecyficzny Taqman mi nie chodzi jak powinien, że nie mam czasu wziąć się za statystykę i że nie mam motywacji do pracy naukowej. Więc może dobrze jest spojrzeć na to wszystko od drugiej strony.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz