wtorek, 13 grudnia 2011

Ekstrakcja kreatywna

Jakiś gorszy tydzień miałam. Na blogu zastój i w ogóle ciemno za oknem. Mam ochotę kupić sobie pytona (nie mylić z Pythonem) bo mi się instynkt macierzynski wyostrzył coś na jesień, ale mi facet nie pozwala.

Natomiast nie ulegajcie wrażeniu że w labie nic się nie dzieje. Dzieje się jak zawsze tylko nawet bardziej.
Na przykład dostaliśmy ostatnio próbkę w trizolu. Kto ekstrahował RNA trizolem ten wie, że nie ma w tym wielkiej filozofii. Not.
Okazało się że lab z którego dostaliśmy próbkę nie wierzył że postępowanie wg instrukcji producenta jest najlepszym wyjściem i pichcił RNA metodą "goździkowej"- bo ktoś doradził im lepiej.
Efekt był taki że sam lizat wyglądał jak gówno w lesie, RNA po izolacji da się rzucać po ścianach bo ma konsystencję żelu, a w Real-Timie ilość niepofragmentowanego genu housekeeping jest kilkukrotnie niższa niż w naszych ekstraktach.
Naprawdę instrukcja została opracowana na bazie godzin pracy wielu osób, które testowały setki warunków by wybrać najlepsze. Oczywiscie można przepis modyfikować, ale stosując jakieś kryteria oceny, czy taka modyfikacja polepszy albo pogorszy jakość...

1 komentarze:

  1. Wszystko według zasady: nikt nam nie będzie mówił jak mamy robić to czy tamto ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze