Odkryłam coś dziwnego, co jest na chłopski rozum bez sensu. Nabłonek z jamy ustnej od naszych 2 pań po przeszczepie posiada gen SRY. Dla niewtajemniczonych: jedyny gen specyficzny tylko dla heterochromosomu Y.
Co się okazuje? Otóż to, co napisałam kiedyś o chimeryzmie hematopoetycznym, że dotyczy on tylko układu krwiotwórczego, okazuje się nieprawdą. Nie do tego stopnia, że zmienia nam się kolor oczu i zaczynamy widzieć wspomnienia poprzedniego właściciela naszego szpiku albo zmieniamy preferencje kulinarne... nie, nie, nic z tych rzeczy.
Natomiast okazuje się, że niewielki odsetek chorych po przeszczepie "porasta" komórkami dawcy: nabłonki pacjenta zaczynają wykazywać cechy genetyczne pochodzące w prostej linii od dawcy. Powoduje to, że w wymazie z nabłonka otrzymujemy ten sam wzór prążkowy, jak we krwi i szpiku.
Rodzi to kilka problemów:
Wszelkie izolacje DNA z nabłonków celem określenia genomu osoby po przeszczepie może dać nierozstrzygające lub błędne wyniki. Ma to znaczenie zarówno dla badań naukowych, jak i dla kryminalnych... znaczy... dla śledczych.
Kopsnę Wam pracę na ten temat, mnie osobiście zadziwia multipotencja komórek macierzystych szpiku. Tym bardziej że nie znam mechanizmu, w jaki komórki mezodermalne różnicują się w ektodermalne, ale tak właśnie jest.
Praca źródłowa: Human hematopoietic cell transplantation results in generation of donor-derived epithelial cells
http://www.nature.com/leu/journal/v19/n7/full/2403789a.html
0 komentarze:
Prześlij komentarz