sobota, 26 listopada 2011

Autopolemika: po cholerę ci człeku specjalizacja?

Przemyślałam sprawę tegorocznej specjalizacji z LDMu, przeczytałam 3 płaczliwe wątki na forum dr Gernarda i doszłam do wniosków, które mnie samą zdziwiły. Zdziwiły bo może kiedyś sama zdecyduję się na speckę (z LGM a nie z LDM). O co chodzi w telegraficznym skrócie?
1. Mocno wkurzyły mnie komentarze o tym, jakich to przyczyn biedne pokrzywdzone analityczne żuczki upatrują w słabym wyniku egzaminu: "to wszystko przez nie-analityków, to ich jest pełno na specjalizacji i to oni nie zdają i zaniżają wynik!". No żesz kurdesz. Wpadam w berserk jak słyszę takie bzdety. Mniejsza o to, że sama olewam ciepłym moczem kwestie badania ogólnego moczu a kwestia regulacji hormonalnej podnosi mi tylko adrenalinę. Ja nie muszę, a nawet nie powinnam, sobie w mózgu robić papki wartościami referencyjnymi, gdy bardziej przydatne mi są translokacje chromosomowe czy, jak ostatnio, molekularne mechanizmy odporności immunologicznej. Chcę być fachowcem w swojej dziedzinie, a nie jakąś pieprzoną encyklopedią analityki medycznej. PWZDL to bezsens w odniesieniu do mikrobiologów (których POWINNO się rekrutować z biologów), toksykologów (którzy POWINNI być chemikami) i cytogenetyków, biologów molekularnych (którzy POWINNI być rekrutowani z biotechnologów) w najlepszym interesie pacjenta i pracodawcy.
2. Pojawiły się na cytowanym blogu komentarze już-specjalistów, że są rozczarowani, bo ani piniondza nie dostali więcej, ani prestiżu, a niektórych wręcz wykopano z roboty, bo mają lepsze wykształcenie niż ich byli szefowie. Brutalna oczywistość jest taka, że przysłowie "mierz siły na zamiary" dotyczy w tym przypadku nie tylko sił intelektualnych, ale także sytuacji zawodowej. Po cholerę specjalizacja komuś, kto wie, że na nic mu się ona nie przyda poza satysfakcją? Po co tytuł dla samego tytułu? Biedni naiwni diagności myślą, że nagle ich pensja wzrośnie trzykrotnie, a lekarze zaczną się kłaniać w pas! Ha. To nie tak.
3. Szczerze mówiąc kryteria na specjalizacje powinny być inne: mniej (o połowę) osób powinno się w ogóle dopuszczać do tej prestiżowej (co by nie mówić o jej obecnym kształcie) ścieżki kariery. Rekrutować powinno się ludzi, którzy coś wniosą do dziedziny: którzy mają zasługi np. we wdrażaniu polityki jakości, którzy np. np.są audytorami, którzy prowadzą badania naukowe i publikują, którzy potrafią przedstawić jakieś dowody na to że faktycznie kształcą się ustawicznie, i to nie postaci certyfikatów z konferencji, bo wielu idzie się tam po prostu nażreć i zgarnąć ulotki.

Mogę tak pisać i pisać chociaż nie ma to żadnego sensu. No może poza tym, że się uzewnętrznię.

3 komentarze:

  1. Prawda to, że mają zamknąć dolinę biotechnologiczną o ile nie zbierze się 1000 użytkowników do 10 grudnia? Jeśli tak, to protestuję i apeluję o apel w tej sprawie na blogu, niech się ludzie rejestrują!

    Pozdrawiam ;) IF

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. veto krzyczę rozdzierając koszulę. Nie zgadzam się, że mikrobiologów powinno się rekrutować z biologów. czym innym jest Bacillus subtilis a czum innym Bacillus anthraci.

    Z punktem 2 się zgadzam. Ale do ogólna degradacja tytułów. Studia z analityki skończyłem w systemie 3+2. Po 3 latach miała być siła robocza, a po 2 fachowcy. A teraz po5 jest siła robocza i nie zmieni tego ani dr ani spec. przed lub po nazwisku. Analityków jest po prostu za dużo na rynku pracy (nie wspominając już o nie-analitykach mających aspirację lub wręcz prawo wykonywania zawodu diagnosty). Problem w tym, że ani Najwyższa Izba, ani uczelnie ani myślą ograniczyć ten owczy pęd do zawodu. Wręcz odwrotnie robi się studia podyplomowe, by każdy mógł autoryzować wyniki... No cóż zarówno uczelnie jak i Izba żyje z (powinno być dla) Diagnostów.

    Co do kształcenia ustawicznego. Ano wydaje mi się, że akurat specjalizacja poprzez wymuszenie uczestnictwa w różnorakich kursach wymusza to kształcenie...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. @Anonim: nie, Doliny nie zamkną, a pogłoska dot. 1000 userów tyczyła się ... możliwości zdobycia przez portal konkretnej reklamy :)

    @Paweł: tak wiem, mam spaczone postrzeganie jako nie-analityk który musi się dokształcać. Ale spróbuj zrozumieć mój punkt widzenia: żeby robić badania molekularne, nie wystarczy wiedza analityka po studiach. Nie wystarczą też umiejętności trzymania pipety.

    Jeśli zaś chodzi o analitykę ogólną, o serologię, hematologię: tu bez dwóch zdań widziałabym niemal wyłacznie kogoś, kto jest analitykiem z wykształcenia. Dla mnie oglądanie rozmazów i osadów moczu to coś nie do przeskoczenia- wiem jak kręcić śrubą mikrometryczną, ale nie mam tego "gifta" do analizowania tego obrazu pod kątem niuansów w barwieniu czy strukturze cytoplazmy :) A wałeczki w moczu są dla mnie takie same i koniec.

    OdpowiedzUsuń na zawsze